10 najważniejszych porad dla fotografów ślubnych [cz. 1].

czwartek, 19 marca 2012 15:03
autor: Sylwia Mucha
avatar

Dwie rzeczy sprawiły, że jest nas w Polsce, fotografów ślubnych tak wielu. Cyfrowe lustrzanki w przystępnej cenie oraz dotacje unijne finansujące start naszych firm. Duże znaczenie ma też niższa o połowę stawka ZUS dla osób zakładających firmę po raz pierwszy, chociaż to w wielu przypadkach miało raczej negatywny niż pozytywny wpływ, ale o tym za chwilę.

Poproszono mnie o podanie moich super ważnych i ciekawych rad dla fotografów ślubnych, więc całkiem subiektywnie i z perspektywy naszej, nie klienta, powiem co zaobserwowałam u siebie i znajomych po fachu:

1. Po pierwsze, wóz albo przewóz. Albo jesteśmy fotografami ślubnymi albo nie. Ponoć można połączyć pracę na etacie z fotografowaniem ślubów wweekend. Ponoć, ale ja jeszcze nie spotkałam osoby, której by się to udało. Po pierwszym sezonie, góra drugim, albo rezygnujemy z etatu, albo dalej jesteśmy tymi amatorami, których zaprasza się na ślub, żeby zaoszczędzić na profesjonaliście. W tym drugim przypadku trzeci sezon to już prawdziwy koniec. Na rynku jest nowy sprzęt, w który nie będziemy wciąż inwestować z tej pensji na etacie, moda na postprodukcję cztery razy się zmieniła, więc nasze portfolio z kilkoma ślubami bliższych i dalszych znajomych jest bardzo passe i tak naprawdę nie pozostaje nic innego, jak dla przyzwoitości zdjąć stronę www i nie ośmieszać się wśród bliskich. Albo … okazuje się, że nasze oko ma ten talent do widzenia piękniejszej wersji świata, zlecenia z poleceń zapełniają kalendarz, pal sześć z etatem, nie ma na niego czasu, są śluby i …

2. Po drugie, jakim fotografem  ślubnym chcę być. Remizowym (mnóstwo ślubów nawet poza sezonem, tysiące zdjęć w pakiecie), pałacowym (świadomi klienci, mniej ślubów, więcej pracy), reportażowym (dla tych, którzy pracowaliby raczej dla prasy, gdyby tam płacili choć w połowie tak, jak za śluby), plenerowym (dla tych, co kochają panowanie nad sytuacją, kreację i niekoniecznie wszystkie zajęte soboty). Ten na wpół żartobliwy podział nie zmienia faktu, że to my już na początku swojej działalności musimy podjąć decyzję, do jakiego klienta chcemy trafić, z kim chcemy pracować i co bardziej lubimy robić. Nasza praca staje się produktem, a my pracujemy nad jego sprzedażą. Sama strona www oraz blog i informacja, że robimy „artystyczne” zdjęcia ślubne nie sprawią, że zaatakują nas chętni klienci, w których będziemy przebierać według uznania. Potrzebny jest dobry biznesplan i dużo pracy, również takiej, która z robieniem zdjęć ma niewiele wspólnego.

3. Po trzecie, biznesplan! Wiem, co umiem i co chcę robić, szykuję się na zderzenie z rzeczywistością. Mimo, że fotografowanie ślubów to właściwie takie trochę artystyczne zajęcie (to z tytułu większości stron www: artystyczna fotografia) dobry biznesplan to podstawa. Bo nagle okazuje się, że mimo iż klienci są i płacą, kokosów nie zarabiamy, a pracujemy siedem dni w tygodniu. Ba, kończy nam się zniżka w ZUSie, w naszym głównym body padła migawka,  a w komputerze spalił się procesor. Halo! Po dwóch latach działalności okazuje się, że nie oszacowaliśmy prawdziwych kosztów pracy, stawka za którą fotografowaliśmy śluby była za niska, a wolne zimowe miesiące złudne. Wniosek: albo zamykamy interes, albo częściowo podnosimy ceny, pracujemy więcej, szukamy nowych sposobów na zarobienie: zaczynamy robić również sesje portretowe, udzielamy lekcji tym, co umieją mniej niż my, sprzedajemy swoje zdjęcia przez portal zarabiajnafotografii.pl, itd.

Najlepiej starać się zaplanować to wszystko na początku. Podpatrywać innych. Swoje strategie biznesowe, marketingowe i jak najbardziej sprawy prywatne sprzedają na swoich blogach fotografowie, których prace podziwiacie. Korzystajcie z tego. [c.d.n.]

Sylwia Mucha